Dlaczego gramatykę warto tłumaczyć w języku ojczystym
Ta sama reguła dla jednego uczącego się jest formalnością, a dla drugiego najtrudniejszym miejscem w kursie, zależnie wyłącznie od tego, jakim językiem już mówi. Dlaczego objaśnienie napisane dla wszystkich nie trafia do nikogo i co robi kurs przygotowany z myślą o konkretnym czytelniku.
Jedna reguła, trzech uczących się
Weźmy angielski przedimek nieokreślony, a albo an. Na papierze nic prostszego: stawia się go przed rzeczownikiem w liczbie pojedynczej, gdy mowa o czymś po raz pierwszy. A jednak dla różnych ludzi to zupełnie inna reguła.
Dla Francuza przedimek to stary znajomy. Francuski ma swoje un i une, więc wystarczy uprzedzić go o kilku miejscach, w których angielski stawia przedimek tam, gdzie francuski go nie stawia, albo na odwrót. Dla Niemca czy Hiszpana jest podobnie. Dla Polaka przedimek jest czymś zupełnie nowym. Polszczyzna nie ma ani a, ani the, więc objaśnienie musi zacząć od tego, czym w ogóle jest przedimek, do czego służy i dlaczego angielski wymaga małego słówka przed book, skoro sens jest i bez niego jasny.
Najbardziej zdradliwe miejsce to zawód. Po polsku mówimy moja mama jest nauczycielką, narzędnikiem i bez żadnego dodatkowego słowa. Po angielsku przedimek jest obowiązkowy.
My mother is a teacher.
Moja mama jest nauczycielką.
Trzech uczących się, jedna reguła, trzy różne lekcje. Kurs, który pisze jedno objaśnienie i tłumaczy je na trzy języki, w rzeczywistości napisał je dla jednego z nich, a pozostałym dwóm każe czytać tekst albo protekcjonalny, albo pozbawiony pierwszej strony.
Błędy zależą od języka wyjściowego
Błędy uczącego się nie biorą się znikąd. To jego własny język przebija przez obcy. Polak uczący się angielskiego napisze I have eleven years, bo po polsku mam jedenaście lat. Zapyta You like cheese?, bo po polsku pytanie tworzy się intonacją albo słówkiem „czy”, a nie przestawieniem szyku z pomocą do. Powie I don't have nothing, bo polskie „nie mam nic” wymaga podwójnego przeczenia, a angielskie go nie znosi. A kiedy dojdzie do czasu present perfect, napisze I live here since three years, wiernie za „mieszkam tu od trzech lat”.
I am eleven years old.
Mam jedenaście lat.
Do you like cheese?
Lubisz ser?
Francuz nie popełni większości z tych błędów. Popełni inne. Żadnego z nich nie da się przewidzieć na podstawie samego angielskiego. Rodzą się z pary języków. Objaśnienie, które nie wie, skąd przychodzi czytelnik, nie ostrzeże go przed błędem, który właśnie ma popełnić, ani nie oszczędzi mu dwudziestu, których nie popełniłby nigdy.
Przetłumaczyć to nie to samo co dostosować
Większość kursów pisze się raz, po angielsku, a potem tłumaczy na kolejne języki. Tłumaczenie zachowuje zdania i gubi czytelnika. Polska wersja kursu pisanego dla odbiorcy międzynarodowego potraktuje przedimek jako drobiazg, bo większość europejskich czytelników ma go we własnym języku, i nie powie ani słowa o fałszywych przyjaciołach między polskim a angielskim, bo oryginał nie miał żadnego powodu, żeby o nich wspominać. Nigdzie nie zestawi actually z „aktualnie”, eventually z „ewentualnie” ani ordinary z „ordynarny”.
Kurs dostosowany pisze się od zera dla każdego języka ojczystego: ta sama reguła, te same fakty, ale inne objaśnienie, z porównaniami, które dany czytelnik może wykorzystać, i ostrzeżeniami, których potrzebuje. To więcej pracy, mniej więcej jeden kurs na każdy język ojczysty zamiast jednego przetłumaczonego, i jedyny sposób, żeby objaśnienie naprawdę mówiło do tego, kto je czyta.
Jak to wygląda w kursie
Każda reguła jest objaśniona po polsku i napisana z myślą o osobach mówiących po polsku, a nie przełożona z uniwersalnego tekstu. Polak i Francuz czytają różne objaśnienia tej samej reguły. Przykłady opierają się na tym, co czytelnik już ma: karta przedimka nieokreślonego mówi wprost, że zawód zawsze występuje z przedimkiem, a w liczbie mnogiej przedimka nie ma wcale.
Dotyczy to każdego poziomu, nie tylko początku. Gramatyka ostatniej lekcji jest tak samo dostosowana jak gramatyka pierwszej, bo wpływ języka ojczystego nie znika, gdy robimy postępy. Staje się subtelniejszy: polskie „w zeszłym tygodniu” podsuwa in last week, a polskie „dziś rano” podsuwa today morning zamiast this morning.
A kiedy sprawdzanie znajdzie błędną formę we wpisanym zdaniu, reguła, którą pokaże, będzie właśnie tym dostosowanym objaśnieniem, po polsku, w chwili, w której jest potrzebne. Nie wyrokiem i nie stroną z repetytorium napisanego dla wszystkich, tylko wyjaśnieniem tej jednej rzeczy, która poszła nie tak.
Pobierz aplikacjęZobacz w lekcji
Czytaj dalej
- Ile słów trzeba znać, żeby mówić w obcym języku?
Mniej, niż się obawiamy, jeśli chodzi o pierwszą rozmowę, więcej, niż przyznają aplikacje, jeśli chodzi o prawdziwe życie w języku, a i tak nie jest to właściwa rzecz do liczenia. Co mówią badania nad częstością słów i czego w nich brakuje.
- A1, A2, B1: co naprawdę oznaczają poziomy językowe
Każdy kurs obiecuje jakiś poziom, a mało kto potrafi powiedzieć, co się za nim kryje. Co się umie na każdym szczeblu europejskiej skali, ile czasu zajmuje jego pokonanie i dlaczego poziom jest coś wart tylko wtedy, gdy sprawdza się go tym, co potrafimy samodzielnie powiedzieć i napisać.