Ile słów trzeba znać, żeby mówić w obcym języku?
Mniej, niż się obawiamy, jeśli chodzi o pierwszą rozmowę, więcej, niż przyznają aplikacje, jeśli chodzi o prawdziwe życie w języku, a i tak nie jest to właściwa rzecz do liczenia. Co mówią badania nad częstością słów i czego w nich brakuje.
Liczby bez upiększeń
Słowa w języku są nierówne. Kilkaset z nich wykonuje większość pracy w każdej rozmowie, a ogon rzadkich słów ciągnie się w nieskończoność. Badacze, którzy się tym zajmują, z językoznawcą Paulem Nationem na czele, dochodzą do podobnych rzędów wielkości w różnych językach:
- około tysiąca najczęstszych rodzin wyrazów pokrywa mniej więcej trzy czwarte tego, co mówi się na co dzień;
- dwa do trzech tysięcy wystarcza na większą część rozmowy czy prostego tekstu, tyle, żeby nadążać i być rozumianym;
- przy około pięciu tysiącach czytanie zwykłej gazety albo powieści przestaje być walką;
- wykształcony rodzimy użytkownik języka zna od piętnastu do dwudziestu tysięcy rodzin wyrazów i wciąż uczy się nowych.
Optymistyczne odczytanie jest więc prawdziwe: pierwsza prawdziwa rozmowa to kwestia kilkuset dobrze dobranych słów. Pesymistyczne też: „język w tysiąc słów” wystarczy, żeby przetrwać wyjazd, ale nie żeby w tym języku żyć.
Polski start w angielskim i jego druga strona
Polak nie zaczyna angielskiego od zera. Polszczyzna przejęła z angielskiego mnóstwo słów, od weekendu i lunchu po komputer i menedżera, a wspólna łacińska warstwa sprawia, że informacja, sytuacja i organizacja bez trudu zamieniają się w information, situation i organisation. Tysiące słów da się zrozumieć prawie bez wysiłku.
Warto jednak przyjrzeć się, których. To głównie słowa specjalistyczne, urzędowe i abstrakcyjne. Najczęstsze słowa, te, na których trzyma się każde zdanie, pochodzą z germańskiego rdzenia angielszczyzny i nie przypominają niczego znajomego: be, have, go, get, take, the, with. Polak bez trudu przeczyta the government announced a new reform i zatrzyma się na I got up and went out. Przewaga dotyczy ogona listy, a nie jej serca. Ma też drugą stronę: fałszywych przyjaciół. Actually to nie „aktualnie”, eventually to nie „ewentualnie”, sympathetic to nie „sympatyczny”, a dress to sukienka, nie dres.
Dlaczego ta liczba wprowadza w błąd
Powyższe liczby dotyczą rodzin wyrazów, czyli słowa podstawowego ze wszystkim, co od niego pochodzi. W angielskim rodzina ma niewiele form, ale te najczęstsze są zarazem najbardziej nieregularne. Najczęściej używany czasownik w języku to jedna pozycja na liście frekwencyjnej, a jego formy nie mają ze sobą prawie nic wspólnego.
| osoba | liczba pojedyncza | liczba mnoga |
|---|---|---|
| 1. | am | — |
| 2. | are | — |
| 3. | is | — |
Ktoś, kto nauczył się tysiąca słów w formie słownikowej, nie „pokrywa” trzech czwartych tekstu. Rozpoznaje trzy czwarte, z wysiłkiem, a wytworzyć potrafi bardzo niewiele, bo wyuczona forma nie jest tą, której trzeba w chwili mówienia. Ten sam tysiąc słów z formami, które przychodzą bez zastanowienia, to zupełnie inne osiągnięcie, a jedyną drogą od jednego do drugiego jest wytwarzanie tych form.
Liczba ukrywa też, o jakie słowa chodzi. Tysiąc słów z rozmówek turystycznych i tysiąc słów z prawdziwej listy frekwencyjnej pokrywają się w mniejszym stopniu, niż można by przypuszczać. Najczęstsze słowa są przeważnie krótkie i niepozorne: zaimki, przyimki, be, have, go, want, słówka, które trzymają zdanie w całości. Nikt nie robi z nich fiszek, a potrzebuje ich każde zdanie.

have
mieć
We have some eggs.Mamy trochę jajek.
| osoba | liczba pojedyncza | liczba mnoga |
|---|---|---|
| 3. | has | — |
Co z tego wynika dla kursu
Wynikają z tego dwie rzeczy. Słowa muszą pojawiać się w kolejności, która uwzględnia ich częstość, tak żeby najpierw przychodziły te, których potrzebuje każde zdanie, i żeby to, co już umiemy, w każdej chwili było używalnym językiem, a nie kolekcją rzeczowników. I każdego słowa trzeba się uczyć razem z jego formami, w zdaniach, bo liczby dotyczące pokrycia tekstu stają się prawdziwe dopiero wtedy, gdy formy przychodzą automatycznie.
Kurs robi jedno i drugie. Słowa przychodzą lekcja po lekcji, każda lekcja przynosi te, których potrzebuje jej reguła, a każde słowo ma obrazek, nagranie, tłumaczenie i wszystkie formy. Każda forma jest osobnym elementem w harmonogramie powtórek, z własnym poziomem. „Znać słowo” oznacza więc, że jego formy przekroczyły określony poziom, sprawdzony w samodzielnie napisanych zdaniach, a nie że widzieliśmy je kiedyś na fiszce.
Zdania
Napisz po angielsku
Nie jesteśmy studentami, jesteśmy nauczycielami.
pierwsza część: skrót podmiot + be (we're not); druga część: forma pełna (we are)
Obietnica, którą ta liczba umożliwia
Ponieważ kurs wie dokładnie, jakich słów już nauczył, może obiecać coś, czego nie obiecają żadne rozmówki: nigdy nie trafi się słowo, którego nie było w kursie. Teksty, dialogi i zdania lekcji są zbudowane wyłącznie ze słów, które kurs już wprowadził. Żadnego zgadywania z kontekstu, żadnego słownika w drugiej ręce, żadnego zdania rozumianego w połowie. Otwarty tekst da się przeczytać; pytanie brzmi tylko, jak szybko.
To właśnie powinna oznaczać liczba słów i tylko taką warto śledzić. Nie to, ile słów się widziało, ale ile można by użyć od razu, we wszystkich ich formach, bez zatrzymywania się do namysłu. Tę liczbę i poziom każdego słowa, które się na nią składa, można sprawdzić w dowolnej chwili.
Pobierz aplikacjęZobacz w lekcji
Czytaj dalej
- A1, A2, B1: co naprawdę oznaczają poziomy językowe
Każdy kurs obiecuje jakiś poziom, a mało kto potrafi powiedzieć, co się za nim kryje. Co się umie na każdym szczeblu europejskiej skali, ile czasu zajmuje jego pokonanie i dlaczego poziom jest coś wart tylko wtedy, gdy sprawdza się go tym, co potrafimy samodzielnie powiedzieć i napisać.
- Dlaczego pisanie uczy lepiej niż test wyboru
Rozpoznać słowo wśród czterech odpowiedzi i przywołać je z pamięci to dwie różne umiejętności. Tylko jedna z nich przydaje się w rozmowie. Dlatego każde ćwiczenie w kursie polega na samodzielnym wpisaniu całego zdania.